sobota, 14 stycznia 2012

2. Szlaban z... Malfoyem!

-Co wy wyrabiacie na środku korytarza! - krzyknęła na nas McGonagall. Była zła i to sssstrzanie. - Do mojego gabinetu. I to już! - zerknęłam na Malfoya i posłusznie poszłam za profesorką. Ślizgon dołączył do mnie. W milczeniu przeszliśmy korytarze. W gabinecie stanęliśmy obok siebie a McGonagall siadła za biurkiem. Patrzyła na nas srogo, co nie wróżyło nic dobrego.
-Jest pierwszy dzień szkoły a wy już wszczynacie bójki. Jesteście w szóstej klasie i jaki dajecie przykład? Zawiodłam się na was, szczególnie na tobie Black. Myślałam, że wyrosłaś z tych wojen.
-Ale pani profesor... - zaczęłam ale uciszyła mnie ruchem ręki.
-Idę po profesora Snape'a. Ustalimy wam szlaban. - powiedziała i wyszła. Stałam wpatrzona w puste krzesło. "Szlaban? W pierwszy dzień!"
-Oj Black, Black... widocznie nie możesz żyć bez tych wojen ze mną. - powiedział Malfoy, rozbawiony. Nie spojrzałam na niego, mogło to grozić, że mu coś zrobię.
-Zamknij się Malfoy - powiedziałam przez zęby. Zaśmiał się a ja nie wytrzymałam. Zamachnęłam się, jednak on był szybszy. Chwycił mnie za rękę, spróbowałam drugą ale również zdążył mnie zatrzymać. Próbowałam się wyrwać, wkurzona na niego. A on tylko się uśmiechał.
-Spokojnie... jak przestaniesz się szarpać to cię puszczę.
-Oh, jaki ty dobry. - zaszydziłam ale przestałam się szamotać. Malfoy ostrożnie mnie puścił. Zdążyłam obrzucić go gniewnym spojrzeniem, gdy weszła McGonagall ze Snapem. Profesor przewierciła mnie wzrokiem i spojrzała na Ślizgona.
-Draco, jesteś prefectem, który nie powinien się tak zachowywać. - powiedział Snape. Malfoy był poważny i niewzruszony.
-Przedyskutowaliśmy po drodze, że będziecie mieć razem szlaban. Profesor Snape już nawet ma dla was zadanie. - powiedziała McGonagall i spojrzała na Snape'a.
-Potrzebny mi jest pewien kwiat, który znajduje się w Zakazanym Lesie. Waszym zadaniem będzie go odnaleźć. Jutro pokażę wam jak one wyglądają.
-Będziecie musieli popracować razem, szlaban w sam raz dla was. - powiedziała McGonagall i moja ostatnia nadzieja umarła.
-Ale to Zakazany Las...? - zaczęłam.
-Black, boisz się? - szepnął mi do ucha Malfoy. "Co za idiota!"
-Jutro wieczorem wyruszycie. Płomienne płatki najlepiej szuka się nocą bo wtedy kwiat błyszczy w ciemności. - "Noc! Zakazany Las! Malfoy i ja?! Paranoja!!!". My się prędzej pozabijamy niż znajdziemy ten kwiat.
-Teraz możecie wyjść. - oznajmiła McGonagall, tak więc zrobiłam. Koło mnie przeszedł Ślizgon ale nic nie powiedział. Skierowałam się do PW. Tam na mnie już czekała Anna.
-Gdzie ty byłaś? Harry mówił, że pojedynkowałaś się z Malfoyem i McGonagall zabrała was do gabinetu. - niepokoiła się moja przyjaciółka.
-Tak i właśnie dostałam szlaban z... Malfoyem! W pierwszy dzień. - powiedziałam zrezygnowana a Anna zrobiła wielkie oczy.
-McGonagall zgodziła się na szlaban Snape'a. - dokończyłam.
-Czyli jaki? - spytała ciekawa.
-Wysyła nas jutro wieczorem po jakąś tam roślinę do Zakazanego Lasu.
-A to nietoperz... - zgadzałam się z nią w stu procentach.

Nazajutrz cała szkoła wrzała moim i Malfoya szlabanem. Jakby nie mieli nic innego do roboty...
-Mam nadzieję, że szybko wrócisz szybko wrócisz Lili. - mówił Cormac, kiedy szliśmy korytarzem do gabinetu Snape'a. - Będę tęsknił. - uśmiechnęłam się do niego.
-Też mam taką nadzieję. Ani mi się śni spędzać noc z Malfoyem.
-Jak ci coś zrobi to ja się z nim rozprawię. - Cormac zacisnął pięści, które rozluźniły się pod moim dotykiem.
-Nie martw się, wrócę rano. - powiedziałam i weszłam do gabinetu. Przed biurkiem siedział Draco Malfoy.
-W końcu jesteś, Black. Wszystko wyjaśniłem już Draconowi. - powiedział Snape i przesunął książkę w moją stronę - To jest ten kwiat o który mi chodzi. Jak się postaracie to ją znajdziecie szybko. Możecie już iść, Pan Filch was odprowadzi.
To będzie dłuuuga noc...

1 komentarz:

  1. haha no na pewno to będzie ciekawe ;D Malfoy, jak to Malfoy zapewne coś wymyśli... nie mogę się doczekać kolejnej notki ;)

    OdpowiedzUsuń