czwartek, 2 lutego 2012

5. Szaro-niebieskie oczy...

Musiałam dookoła opowiadać co się działo w Zakazanym Lesie. Wszyscy byli ciekawi co Snape wymyślił nam za szlaban. Siedziałam przed kominkiem, obok mnie Cormac bawił się moimi włosami. Ciążyło mi trochę to, że nie mogę dokładnie powiedzieć co się wydarzyło. Musiałam się komuś wygadać. Spojrzałam ukradkiem na Cormaca. Nie... on nie był dobrym słuchaczem. Pewnie poszedłby do Malfoya i wynikła by z tego awantura.
Musiałam to schować głęboko w wspomnieniach. I to jak najszybciej.


***

Po tygodniu, wrzawa ucichła i mój i Ślizgona szlaban, stał się historią. Jednak w mojej pamięci, ciągle tkwił. Pogrążona w myślach szłam na lekcje. Przez to mało nie spóźniłam się na lekcje. 
-O jesteś. - szepnęła do mnie Anna. - Już myślałam, że nie przyjdziesz. Od rana jakoś dziwnie jesteś nieobecna. Może jesteś chora? - spytała, marszcząc lekko czoło.
-Nie martw się. Nic mi nie jest. - uśmiechnęłam się i spojrzałam na profesora Flitwicka. Zajęłam się lekcją, choć było to trudne. Ciągle uciekałam myślami. W połowie lekcji mimowolnie zwróciłam wzrok w stronę Ślizgonów a raczej jednego Ślizgona. Draco Malfoy zapisywał coś na pergaminie. Widać było pare małych szram na jego twarzy, ale były już mniej rzucające się w oczy. Pani Pomferj zatroszczyła się o to by nie zostały nam najmniejsze blizny. Zaczęłam się dopatrywać się uczuć na twarzy Malfoya. Skupienie, powaga. Choć, gdy Zabini Blaise mu coś szepną, uśmiechnął się.
-Lilianno Black... - Nagle przed oczami zobaczyłam jego szaro-niebieskie oczy, których miałam...
-Lilianno Black! - usłyszałam profesora Flitwicka. Zaraz się opanowałam i otrząsnęłam z wizji. Rozejrzałam się. Wszystkie oczy były zwrócone w moją stronę. Łącznie z Draco Malfoyem.
-Tak? Coś się stało? - uczniowie zachichotali.
-Tak. Nie słuchasz mnie i jesteś nieobecna na lekcji. - powiedział, piskliwym głosikiem profesor.
-Przepraszam - mruknęłam i wzięłam się w garść. Zobaczyłam jeszcze kątem oka, że Malfoy patrzył na mnie ale zresztą wszyscy przed chwilą się na mnie gapili. 
  Na obiedzie Anna nie dawała mi spokoju. 
-Ann, nic mi nie jest. Ok?
-Ale wiesz co? Malfoy ciągle się na ciebie gapi.
-Co? - podniosłam głowę i na chwilę złapałam wzrok Ślizgona. Jednak zaraz zajął się rozmową z Zabinim. Spojrzałam na Annę.
 -A mogłabyś się tak na niego nie gapić?
-Oj, przeszkadza co to? - znalazła moje spojrzenie - No dobra, ale to jest ciekawe.
-Mnie tutaj nic nie ciekawi. - odpowiedziałam i zajęłam się posiłkiem.


***


Taka króciutka notka dopełniająca na dobranoc :)

1 komentarz: